czwartek, 7 sierpnia 2014

Prolog

Stałam przez parę minut nad stłuczoną porcelaną gdy usłyszałam, że Irene wchodzi do pokoju.  Szybko zakryłam te odłamki
W drzwiach stanęła dziewczyna o długich czarnych włosach.  Każdy demon posiada swój "znak", w jej przypadku był to ogon pokryty czarnymi kolcami.. 
-Czemu się tak dziwnie uśmiechasz, Satrina ? - spytała. 
-No bo posłuchaj...-zaczęłam przymilnym głosem. 
-Tak?
-Dawno dawno temu, za górami za lasami w
 odległej krainie, zbiłam Twoją ulubioną porcelanową figurkę tancerki dziś rano.Spojrzała na mnie wilkiem.
-Zamierzasz chociaż przeprosić? 
-Hmmm.... Nie. 
-Tak myślałam.  Chociaż to posprzątaj.  Masz 13 urodziny ale to nie oznacza, ze możesz zdemolować mój pokój. 
Wyszła zaciskając dłonie w pięści. 
Ruszyłam w stronę kuchni by znaleźć jakąś miotłę i szufelkę. Na ladzie stołu siedział   jej chłopak jedząc jabłko. John Oldbridge, starszy ode mnie o ponad 3 lata Nocny Łowca.
-Siedzisz tu całymi dniami. Nie masz własnego domu?
-I Ciebie tez miło widzieć Panie Steve Jobs*. 
Jak najszybciej wyszłam z kuchni. Było w tym chłopaku coś czego nie mogłam znieść. Nie wiem co ale cholery z nim dostawałam. 
Sprzątając cicho śpiewałam Teenagers autorstwa My Chemical Romance. 
Przy refrenie zaczęłam tańczyć robiąc jeszcze większy bałagan.
-"Należy poniżać ciało aby tym wyżej wznieść ducha"-usłyszałam sarkastyczny głos.
-Co?-spytałam nim zdążyłam ugryźć się w język.  Obiecałam sobie, że nie będę odpowiadać na jego zaczepki. 
W drzwiach stał  14 letni, wysoki blondyn o oczach koloru morza podczas sztormu.  Miał na sobie czarną koszulę oraz spodnie w tym samym kolorze.  Spojrzał na mnie rozbawionym wzrokiem. 
-No bo wiesz, że śmiesznie wyglądasz.  Dlatego pomyślałem, że może poważnie traktujesz ten cytat. 
-Czy zanim wejdziesz mógłbyś zapukać? 
-Evan Silverblade nigdy nie puka. Wchodzi do pokoju i chwyta w ramiona dziewczyny by nie upadły, ponieważ  mdleją na jego widok.
-Nadal do Ciebie nie dotarło, że nikt w tym pokoju nie mdleje na Twój widok? 
-Następnym razem wejdę nago. 
-Tak.  Wtedy zemdleje.  Ten straszny widok wpłynie na moją psychikę.  Przez długi czas nie będę mogła otrząsnąć się z tej traumy. 
-To dobry początek. 
Przewróciłam oczami. 
-Czy mógłbyś wyjść? 
-Emmm... Nie. 
-Idź sobie do Irene.  To z nią się przyjaźnisz. 
-Wole nie.  Przed chwilą jak weszlem do jej pokoju to zastałem straszny widok. Śliniła się ze swoim chłopakiem.  Wyglądają jak glonojady. 
-Fuj. -Zmarszczyłam nos. 
-Fuj? -spytał unosząc brwi. 
-Coś Ci nie pasuje? 
-Nie no po prostu myślałem, że każda dziewczyna uważa takie sceny za romantyczne. 
-Ale oni są serio obleśni. Nie należą do romantycznych osób.
Nagle usłyszeliśmy trzask z pokoju Irene.  Ruszyłam pędem zobaczyć co się stało.  Moja przyjaciółka leżała martwa na swoim łóżku.  Nad nią pochylał się John.  
-Musiałem ją zabić- uśmiechnął sie jakby to wszystko tłumaczyło- Rozkazy Clave.  
Wyjęłam z pochwy seraficki nóż i rzuciłam nim w kierunku Johna
-Cholera - syknęłam gdy chybilam o cal.  Gdy sięgałam po kolejną broń Johna juz nie było. 
-Cholera... Mówiłam jej aby nie zadawala się z nim -Mruczałam sama do siebie. Byłam w szoku. 
Gdy zaczęłam szukać steli by narysować Iratze na ciele przyjaciółki poczułam dłoń Evan'a na swoim ramieniu. 
-Ona juz nie żyje. -powiedział zachrypniętym głosem. 
-Dorwe go. Dorwę go i będę torturować -wysyczałam przez łzy. 
-Nie.  Nie dorwiesz go. My go dorwiemy.

_______________________________
*Steve Jobs- twórca marki Apple. Jabło- apple